FORDATA zdalnie, czyli home office od kuchni

Zapytaliśmy ludzi z Zespołu, co sądzą o pracy zdalnej i jakie są ich sposoby na przetrwanie samoizolacji. Jak bardzo online może być firma świadcząca usługi w internecie, i czy kwarantanna zdoła negatywnie wpłynąć na nasze nastroje?

“Praca w domu to otchłań, w której solenne postanowienia i harmongramy przepadają jak płatki śniegu w ogniu. To, co pod bezlitosnym okiem przełożonego zrobiłbym w mig, robię godzinami. Stałem się abnegatem, który otwiera kurierowi w piżamie. Jestem na przemian zmęczony i pobudzony”, pisał Łukasz Najder “na łamach Dwutygodnika” jeszcze w czasach, kiedy home office był wyłączną domeną freelancerów i właścicieli mikroprzedsiębiorstw. A tymczasem wystarczył jeden miesiąc, żeby do grona social media menadżerów, gwiazd Youtube’a i pisarzy dołączyli przedstawiciele stukrotnie większej liczby zawodów. Etykietka “praca zdalna” dotyczy dzisiaj właściwie każdego, kto swoje służbowe obowiązki wypełnia siedząc przed komputerem.

Dzisiaj, czyli w czasach pandemii. I nie tylko siedząc, bo sposobów na interakcję z laptopem jest przecież masa. Przed ekranem można leżeć, stać, można go trzymać na kolanach z nogami wyciągniętymi na kawowym stoliku, byle tylko obszar w kamerce, który widzi klient, nie sugerował nadmiernego rozprężenia. Wszystkie metody dozwolone. Trzeba też dbać, by harmonogramy się spinały, a nasz work-life balance nie zmienił się ukradkiem w “roboczożyciodzień” (Najder). Stąd już prosta droga do zawalonych KPI-ów, nadgodzin, frustracji i picia sześciu kaw dziennie.

W naszej firmie każdy, bez wyjątku, pracuje na komputerze. Tak się złożyło, że nasza oferta produktowa również jest stuprocentowo zdigitalizowana, więc tym łatwiej było się nam dostosować do panujących warunków. Czy to oznacza, że jak wytnij-wklej wszyscy z dnia na dzień przenieśliśmy się z naszymi zadaniami w sferę domową i nie czujemy różnicy? Z ciekawością zapytałem kolegów i koleżanki z FORDATA, po której stronie barykady się plasują.

Praca w domu - jak nie dać się zwariować?

Ale najpierw rzut oka na Belbina. Mamy nieznaczną przewagę Ludzi Akcji, zdecydowaną większość Praktycznych Organizatorów i Perfekcjonistów w zespole. Na papierze to całkiem dobre predyspozycje do tego, by bezproblemowo funkcjonować w domowym zaciszu (to oczywiście metafora – przedszkola w końcu też są zamknięte). Może tylko kilkoro Ludzi Kontaktów będzie mieć trudności z aklimatyzacją, ale przecież pomożemy sobie jakoś to wspólnie przetrwać. Chwaliliśmy się już własnoręcznymi wypiekami, robionymi po godzinach, oraz pocztą kwiatową, którą niespodziewanie obdarowały nas Ola i Ola z Zarządu – a sposobów na urozmaicenie sobie życia w kwarantannie jest przecież mnóstwo. Ale zobaczmy, jak do tych obiecujących statystyk odnoszą się sami zainteresowani:

“Mogę pracować, szykować i jeść śniadanie nie ruszając się z kuchni”, mówi Piotr, Człowiek Grupy i Siewca Idei według kategorii Belbina. Jak wiadomo, kuchnia jest zarówno miejscem spotkań, jak i twórczych konfrontacji, więc wypracowanie balansu w tych warunkach nie powinno sprawiać mu trudności. “Minusów nie ma, mogę tak pracować 29 dni w miesiącu, z jednym na wizytę w biurze. Niestety żadna platforma do telekonferencji nie zastąpi rzeczywistego kontaktu z kolegami z pracy i klientem.”

Choć na brak kontaktu z klientami nie może narzekać Marianna, Człowiek Akcji, Grupy i Siewca Idei, długotrwała izolacja daje się jej we znaki: “Minusów nie widzę, poza tym, że tęskno mi do ludzi. Na pewno plusem jest to, jak wygodnie jest pracować pod kocem i z ulubionym kubeczkiem. Efektywność i wyniki nie spadają, a czas, który wcześniej poświęcałam na dojazd, pożytkuję na pasje poza pracą.”

Ludzi oraz interakcji face-to-face brakuje też Oli Prusator, jednak z racji z tego, że Ola na co dzień pracuje zdalnie, w jej pracy niewiele się zmieniło. “Cenię sobie pracę zdalną, bo mogę dzięki temu utrzymać równowagę między pracą i życiem osobistym, a aktualnie cenię szczególnie, bo mój mąż też pracuje zdalnie. Robi śniadania, wspólnie jemy obiady i mogliśmy też wyjechać do domku do lasu i stąd oboje pracować”.

Do kwestii samoizolacji podobnie podchodzi Alicja: “Ja akurat pracę zdalną miałam dość często ze wględu na odległość od biura, więc nie mam póki co wielkich kryzysów. Ale jeśli potrzebuję odetchnienia, to zmieniam miejsce pracy w domu lub idę popracować do ogrodu, robię też przerwy na krótkie spacery… A poza tym dzieci w domu dają mi radość i możliwość oderwania się od komputera.”

Kto nie może przenieść się w plener, ogród przenosi do domu. “Kwarantanna to możliwość dokładniejszej pielęgnacji domowej dżungli” – mówi Dorota. “To też możliwość organizowania większej ilości domowych wypieków, dzięki oszczędności energii i czasu potrzebnych na dojazdy i wyszykowanie się do biura. Minusy? Czy wszędzie musimy szukać dziury w całym, gdy jest tak pięknie?😀

Samoizolacja vs samorealizacja

Ale kwarantanna to także czas na samorozwój. “Regeneracja i oddech – to moje lekarstwa w sytuacji kryzysu” – przekonuje Joanna. “Uspokajam serce i mózg, które tak mocno ze sobą współpracują. Wolną chwilę poświęcam na pogłębianie relacji z bliskimi, wspólne gry planszowe, układanie puzzli, jazdę na rowerze, hulajnodze, oglądanie filmów, czy seriali. Nooo i to jest też czas mojego samodoskonalenia kulinarnych umiejętności :)”

Ciężko nie zauważyć, jak wiele potencjalnych zysków tkwi w samoizolacji. “Dzięki czystemu powietrzu z Ziemi w końcu widać okrążający ją napis Universal” – podpowiada Internet. Obrazki przejrzystych kanałów Wenecji, sarny przechadzające się leniwie po głównej ulicy Zakopanego, żubry pasące się w twoim ogródku – to wszystko realizuje się na naszych oczach. Ale praca zdalna ma też korzyści zupełnie wymierne, nawet jeśli trzeba poświęcić co nieco w sferze socjalizacji. “Plusem jest większa koncentracja i ekologia (nie jeżdżę autem). Do tego zyskuję czas na dojazdy i nie muszę stać w korkach” – mówi Artur, Praktyczny Organizator i Człowiek Kontaktów.

Końca kwarantanny być może i nie widać, przynajmniej nie w perspektywie majowej, ale ta mała sonda daje nadzieję, że samoizolację przetrwamy w dobrej formie. Gdy dopada zmęczenie, mamy pod ręką domowe siłownie, stacjonarne rowerki, maty do akupunktury, w końcu też konsole do gier, książki kucharskie, no i koty, które są niezbędnym dopełnieniem pracy w domu. Do zobaczenia w następnym odcinku, w którym przepytam pozostałych członków i członkiń Zespołu FORDATA o ich własny sposób na home office.

Praca zdalna z FORDATA VDR

Stwórz najbezpieczniejsze repozytorium dokumentów firmy bez wdrożenia.

Jeśli artykuł był dla Państwa wartościowy, proszę o udostępnienie dalej, np. poprzez Facebook czy LinkedIn!
Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn

Zdjęcie główne: Unsplash.com, zdjęcia prywatne pracowników

Może Cię też zainteresować
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Nie akceptuję / AKCEPTUJĘ Polityka prywatności